Siedzieliśmy w hotelu, lecz radość nie trwała długo. Do naszego pokoju wpadł Richardson z pytanie:-co to ma znaczyć te zdjęcie? Pokazał nam oto te zdjęcie-------------------------------------------->
-yyyy a co?-zapytał
-to, że....jest na twitterze -to co?-odpowiedział Harry
-chyba umawialiśmy się, ma nie śmierdzieć pedalstwem, pomimo wcześniejszych ostrzeżeń daje wam ostatnie, teraz jak coś zrobicie to porozmawiamy inaczej- odpowiedział wychodząc Nie wiedząc co zrobić skuliłem się i zacząłem płakać, a Styles mnie przytulił i pocieszał
-wszystko będzie dobrze-powiedziałem.
- już nic nie będzie dobrze-odpowiedział mój Harruś Złapałem go za rękę, przyciągnąłem go do siebie i pocałowałem go w usta.
-Jutro mamy wolne, więc spędzimy cały dzień w łóżku, oglądniemy jakiś film albo coś-Zapytałem
-O dobry pomysł będzie, poleniuchujemy troszkę-odpowiedział
-a teraz chodźmy po chłopaków i chodźmy na miasto na jakiegoś drinka-dodałem Wziąłem telefon i napisałem sms do chłopaków. Nie minęły dwie minuty jak wszyscy pojawili się u nas w pokoju i poszliśmy się trochę rozerwać. Była to najlepsza impreza, ale nie dla Harrego, w połowie gdy zobaczył mnie z Eleanor- też tam była, wyszedł na zewnątrz zapalić papierosa i już nie wrócił.
Harry:
Było mi bardzo przykro, rozrywało mnie od środka, nie wytrzymałem już. Było już kilka minut po północy i bardzo ciemno, nie wiedziałem gdzie jestem, w którą stronę mam iść, zabłądziłem. Usiadłem na ławce w parku i złapałem się za głowę, jakimś dziwnym trafem podeszła do mnie starsza Pani. Pomyślałem, która staruszka chodzi o północy po ciemnym i strasznym parku sama-dziwne...
-dobry wieczór, co ty tu robisz sam w tym strasznym parku- miałem spytać o to samo, lecz się powstrzymałem.
-jestem zły na........
-na kogo, powiedz, najlepiej wyrzucić to z siebie
-no dobrze, no to jestem zły na swojego chłopaka
Staruszka nie była zaskoczona i słuchała mnie dalej.
-a co się działo
-już do tego zmierzam, kochaliśmy i podobaliśmy się już od x-factora
-x-factooooraaaaaaa?
-jestem z one direction!
-o mój boże, moja wnuczka was uwielbia i marzy, żeby być na waszym koncercie, ale nie mamy na to pieniędzy, wychowuje ją sama, rodzice jej zginęli w wypadku samochodowym, ledwo wiążemy koniec z końcem i nie możemy sobie pozwolić na taki wydatek, pewnie się zastanawiasz co robię tu o takiej później porze, a więc mam takie chwilę słabości w których muszę odreagować, przejść się, a ty co będziesz tak tu siedział?
-nie wiem gdzie jestem, nie mam telefonu, nie mam gdzie się podziać ani nic.
-może dziś przenocujesz u nas, sprawisz wiele radości mojej wnuczce.
Poszliśmy do starszej pani do domu, zrobiło mi się ich bardzo szkoda widząc jak ubogo muszą mieszkać, miałem łzy w oczach widząc to wszystko.
-nie będzie ci przeszkadzało, że noc dziś spędzisz na kanapie?
-ależ oczywiście, że nie Porozmawialiśmy jeszcze o życiu i poszliśmy spać
-Dobranoc Harry
-Dobranoc.
Przeszedł poranek. Poczułem jakieś zapachy z kuchni.
-o wstałeś Harry-powiedziała staruszka
-tak tak, gdzie nasza królewna?-zapytałem
-w szkole-odpowiedziała
-szkoda, ale wie, że tu jestem?
-nie, na szczęście -mam dla niej niespodziankę ale najpierw gdzie są moje spodnie?
-dlaczego pytasz?
-mam tam kartę kredytową, muszę jakoś się pani oddzwięczyć
-oh Harry, przestań
-masz śniadanie na stole
-dziękuje, mniam! robi pani najlepsze gofry na świecie
-dziękuje Harry
-dobrze, proszę ubrać buty i jedziemy
-a gdzie?
-niespodzianka :)
Złapałem taxi i pojechaliśmy do galerii handlowej, miałem pomysł jak im pomóc.
Louis:
Gdzie jest Harry, zastanawiałem się, zadzwoniłem do każdego szpitala i śladu brak, a jak on sobie coś złego zrobił, nie wiem gdzie go szukać, nie wiem gdzie jest nic nie wiem. Zadzwoniłem do chłopaków, że Harry gdzieś zniknął i nie ma go już prawie 15 godzin. Poleciały mi łzy, brakuje mi tych jego szmaragdowych paczałek, jego zapachu i loków, źle się stało, że Eleanor się tam pojawiła.
Harry:
Na samym początku poszliśmy do sklepu muzycznego kupić wszystkie płyty One Direction i różne książki na nasz temat.
-znamy się już kilka godzin, a ja dalej nie wiem jak się pani nazywa i wnuczka
-ja mam na imię Rose, a wnuczka Julia
-a Julka ile ma lat??
-8
-a dlaczego pytasz?
-zobaczy pani. :)
Następnym celem był sklep zabawkowy. Kupiliśmy jej kilka lalek i jakieś gry planszowe, które podobno uwielbiała. Zauważyłem sklep z ciuchami do którego też poszliśmy, wybraliśmy jej bardzo dużo fajnych ciuchów i butów oraz kilka kurtek na zimę. Chciałem pomóc tej rodzinie. Bez zważania ile na tym stracę pieniędzy.
-Harry już nie trzeba, Julka zaraz kończy szkołę.
-już już pobiegnę tylko jeszcze po tornister i kilka rzeczy do szkoły.
Zrobię dziewczynce niespodziankę i kupiłem jej telefon, żeby mogła dzwonić kiedy zechcę.
-Już jestem
-Co tak długo?
-Jakoś tak wyszło, przepraszam
Przyjechała nasza taxówka. Ledwo co zmieściliśmy się do taxi, pojechałem do domu Pani Rose i z pomocą taksówkarza zaniosłem wszystkie zakupy na górę. Ja zostałem w domu, a pani wybrała się po dziewczynkę.
10 minut później....
-Julia mam dla ciebie wielką niespodziankę idź do pokoju-usłyszałem szepty pani Rose NIESPODZIANKA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!-krzyknąłem. Dziewczynka się rozpłakała widząc mnie, ile radości i szczęścia może sprawić jedna osobą swoją obecnością.
-Cześć Julia
-Cześć Harry-odpowiedziała dziewczynka płacząc ze szczęścia
-Mam dla ciebie duuuużo prezentów chcesz zobaczyć?
-tak tak.
-Masz może markera?
-Mam-odpowiedziała dziewczynka grzebiąc w dziurawym plecaku
-Proszę
-Dziękuje, dam ci wszystkie płyty naszego zespołu z autografem i książki, bo podobno kochasz czytać.
-Dziękuje, dziękuje, dziękuje- dziewczynka rozkleiła się do końca
-nie płacz księżniczko- powiedziałem tuląc i całując ją w policzek.
-to nie wszystko, mam tu dla ciebie telefon
-Telefon?!, Panie Harry nie trzeba było
-Jaki Panie, Harry jestem, masz tam zapisany mój numer telefonu dzwoń zawsze jak będziesz coś potrzebowała i pamiętaj nie dawaj nikomu mojego numeru telefonu.
-obiecuje -ale to jeszcze nie koniec, w szafie masz jeszcze górę nowych ubrań i zabawek-to jest mój najszczęśliwszy dzień w moim życiu- krzyknęła
Zrobiliśmy sobie jeszcze zdjęcie.
Babcia dziewczynki przyglądała się jak bardzo uszczęśliwiłem małą
-Proszę panią porywam małą na cały dzień
-chcesz Julia-zapytałem
-babcia nawet się nie wahała i beż zastanowienia się zgodziła.
Julka od razu założyła nowe rzeczy i pojechaliśmy do hotelu w którym obecnie mieszkam.
Louis:
-Harry, gdzie ty byłeś?-zapytałem
-Teraz nie mam czasu na wyjaśnianie, przedstawiam ci naszą najukochańszą fankę Julie
-Cześć Louis-powiedziała dziewczynka z wielkim uśmiechem i niedowierzaniem.
-Mała zaraz przyjdę zostawiam cię z Lou, a teraz idę po resztę- powiedział Harry i poszedł......
-Hej mała-powiedziała reszta tz. Zayn Niall i Liam
Harry:
Mała była ucieszona widząc nasz zespół razem, każdy dał jej po kilka autografów, żeby dała koleżanką, później poszliśmy z całym zespołem na lody i tak zleciał cały dzień. Pod wieczór odwiozłem dziewczynkę do domu dając jej dwa bilety na jutrzejszy koncert. I tak minął dzień, byłem zadowolony z tego ile dałem Julce radości. Wróciłem do domu, czekał już na mnie Lou. Porozmawialiśmy bardzo poważnie, przeprosił mnie za Eleanor i znów byliśmy szczęśliwą parą. Ja też nie byłem w porządku, wiem że on tak musi udawać przynajmniej, dlatego ja też nie byłem w porządku.
-a tak w ogóle gdzie ty się podziewałeś?
-wyszedłem klubu i nie wiedziałem gdzie jestem, straciłem orientację, usiadłem na ławce w parku i poznałem tam babcie Julki, pomogła mi proponując mi nocleg. Opowiedziała mi o swoim życiu, że wiąże koniec z końcem i dowiedziałem się, że Julka jest naszą największą fanką i straciła obydwoje rodziców w strasznym wypadku....
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~ Mamy rozdział numer pięć, napiszcie mi w komentarzach czego oczekujecie w opowiadaniu, czy więcej scen erotycznych czy więcej scen tego typu ja dziś czy może innego propozycje......... Coraz więcej was tu za co serdecznie dziękuje, dajecie mi bardzo dużo motywacji do dalszego pisania. :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz