Miłość poprzez wszystko

czwartek, 17 października 2013

Rozdział VI- Way to oblivion

Harry:
Przebudziłem się a Louisa w łóżku brak, podsłuchałem rozmowę z Lou z Eleanor, umawiali się dziś po koncercie na randkę.
-dlaczego ja nic o tym nie wiem?
-o czym?
-o tym, że idziesz dziś na randkę z Eleanor.
-tak jakoś wyszło. Próbowałem jakoś nie myśleć o tym, ale nie potrafiłem z każdą chwilą zadawałem.sobie tysiące pytań na, które nie potrafiłem odpowiedzieć. Musiałem się przejść, przemyśleć wszystko, ubrałem buty i wyszedłem, a Louis nawet nie zauważył, że mnie nie ma. Spacerowałem po parku. Paliłem papierosa za papierosem. Potrzebowałem czegoś mocniejszego, dlatego też postanowiłem załatwić gram amfetaminy. Obiecałem sobie ze zrobię to tylko ten jedyny raz żeby przestać myśleć o całej tej przytłaczajacej mnie sytuacji. Wykonałem parę telefonów i po 15 minut umówiłem się po odbiór. Postanowiłem zaczekać do wieczora i po koncercie spróbuje tego białego proszku. Wróciłem do domu
-Harry gdzie ty byłeś, martwiłem się o ciebie?-zapytał Boo
-musiałem się przejść i wszystko przemyśleć. Przyszedł po nas Bob, nasz ochroniarz i pojechaliśmy na kolejny koncert.

Po koncercie...

Zamknąłem się sam w hotelowej łazience. Louisa nie było, bo poszedł na kolacje z Eleanor. Ja zaś kartą od drzwi oddzieliłem dwie kreski tego świństwa po czym jednym wdechem wciągnąłem. Nie minęło dziesięć minut, a ja już odczuwałem błogość i przestałem myśleć o wszystkich problemach związanych ze mną i z Lou. Z kolejnymi minutami odpływałem co raz bardziej i widziałem czarne plamy przed oczami. Straciłem przytomność, ocknąłem się w szpitalu. Obok łóżka zobaczyłem jakąś postać trzymającą mnie za rękę okazało się, że to Louis, był cały zapłakany. Nie mogłem wymówić ani jednego słowa, ponieważ brakowało mi sił. Wydusiłem tylko jedno zdanie

"kocham cię"

. Louis uśmiechnął się i pocałował mnie czółko. Musieliśmy odwołać wszystkie koncerty. Do prasy doszło, że leżę w szpitalu. Pobyt mój trwał tydzień i z każdym dniem dostawałem kilkadziesiąt karteczek. Fani nie byli zawiedzeni odwołanymi koncertami, a wręcz przeciwnie martwili się o mnie.

7 dni później...

Wróciłem do hotelu, wchodząc do hotelu ujrzałem kilkaset wiernych fanów, miałem łzy w oczach widząc jak gratulują mi powrotu do zdrowia. -cześć kochanie-odparł Lou
-cześć misiek
Byłem jeszcze słaby ale rzuciłem się w jego objęcia. Nie poruszaliśmy tematu dlaczego i co się stało ważne, że byliśmy już razem. Położyłem się, Lou zrobił mi gorące kakao, wypiłem i zasnąłem.

Louis:

Wszystko już wiem, znalazłem ślady białego proszku na umywalce. Nie trzeba było się długo zastanawiać co to jest. Wiem, że źle robię, że spotykam się z Eleanor, ale nie chcę mieć żadnych problemów z Richardsonem, musimy wytrzymać jeszcze jeden rok z tym menagerem. Zajrzałem na zegarek, była już 20.00 wykąpałem się i położyłem się koło Harrego, jak on słodko wygląda jak śpi, aż musiałem zrobić mu zdjęcie.

Rano........

Wstałem, na paluszkach poszedłem do garderoby spakować nasze rzeczy, ponieważ dziś wracamy już do domu i mamy miesiąc wolnego, ponieważ święta były coraz bliżej no jakby nie patrzeć to 14 dni. Harry się powoli wynudzał
-misiu jedziemy do domu-powiedziałem
-w końcu
-spakowałem już nasze rzeczy i możemy jechać
-dobrze tylko muszę iść kupić prezent dla Juli jak ma nas nie być. Harry ogarnął się i poszedł do galerii.

Wrócił po godzinie z potężnym prezentem dla Julki. Pojechaliśmy do pani Rose.
-mamy coś dla ciebie mała-powiedział Harry dając jej dwumetrowego misia
-oj nie trzeba było, ale ja też dla was coś mam-odpowiedziała ośmiolatka idąc do pokoju po prezent. Dała nam portret.przedstawiające 1D, jak na 8 lat malowała bardo pięknie.
-dla Pani też coś mamy-odparł Harry dając staruszce biała koperte z pieniędzmi.
-ohhh chłopcy nie mogę tego przyjąć
-ależ otrzywiście, że powinna Pani wziąść, za te pieniążki proszę urządzić najlepszą wigilie i kupić prezenty dla małej.
-dziękuje, jeszcze istnieją dobrzi ludzie na tym świecie.
Dałem Juli pieniążki aby kupiła dla babci prezenty i pojechaliśmy do domu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz